Touch
Szkoda mi, że ostatnio tak mało czasu mamy na tulaski.
Doceniam każdy moment i staram się nie pokazywać, że mi mało, ale… czasem mi mało. Nie tak bardzo bardzo mało, ale tak trochę mało. Tak, że bym chciała te 5 minut więcej. Te 15 minut więcej mizianka, 10 minut więcej buziaczków i 20 minut więcej drzemki będąc wtuleni w siebie. Ale ostatni tydzień był bardzo w pędzie.
I nie proszę o to. Nie wymagam, nie mam nadziei. Bo gdy poproszę, będę tą złą. Tą, której wiecznie mało, co weźmie całą rękę zamiast palca.
I pewnie tak często było. Ale wiem, że nie mogę się tak zachowywać cały czas. Bo gdy będzie chciał to sam mi to wszystko da. Jak to Mery Spolsky śpiewała “Nie bądź zołzą, nie dzwoń sto razy. Sam zadzwoni, ciesz się triumfem.”
I cieszę się jak w każdym momencie stania w kolejce, czy czekania, położy się ze mną na te kilka minut. Jak położy łapkę na mojej nodze i pomizia w trakcie jazdy.
I uśmiecham się w środku, gdy poczuje jego dotyk. Uwielbiam czułość, uwielbiam stykanie się mojej skóry z jego. On wie jak i gdzie dotknąć. I wychodzi mu to niesamowicie.
Powoduje dreszcz na moim ciele i przyjemne prądy, które uderzają w każdy zakamarek.
Dotknij mnie, pomału i delikatnie.
G.
Komentarze
Prześlij komentarz