3 stycznia

 


hej dzienniczku.

 przyszłam napisać co u mnie. dzień bardzo szybko mi zleciał. pozytywnie lecz z lekkim dystansem do świata.


ucieszyłam się widząc go w tej pomarańczowej czapce z cwaniackim uśmieszkiem na twarzy. w jednym momencie chciałam wpaść w jego ramiona i zadać mu cios między żebra. tak profilaktycznie, dla remisu. on w serce, ja w żebra. ostatecznie jedynym rękoczynem był uścisk i buziak. przecież nie będę ukrywać, że na to czekałam. 


chciałam z nim porozmawiać, ale nie chce męczyć sobie sama tym głowy, dlatego ostatnio często pozostawiam niektóre sprawy bez dokończenia. mam wrażenie, że może to być oznaka tchórzostwa z mojej strony. kiedyś bym nie odpuściła, a dziś chcę tylko cieszyć się chwilą. 


wino z szynszylą odstawiłam na półkę i czeka na wyjątkową okazję. 


może któregoś dnia wspólnie je wypijemy?

——


zastanawiam się czy kiedykolwiek spotkam kogoś kto mnie pokocha? i nie mówię tu o rodzinie, chociaż co do niektórych też mam wątpliwości. 


czy mnie da się kochać? i czy można rozkochać w sobie każdego? kiedyś usłyszałam że tak, ale nie każdy potrafi to zrobić.


cholera, chyba totalnie nie mam tej supermocy. 


i wiesz, na dzień dzisiejszy nie chcę niczyjej miłości poza jedną. której on tłumaczy, że dać nie może. a ja twierdzę, że nie można wybrać kogo się kocha. bo przecież ja nie chciałam, a wpadłam po uszy. 


___


tymczasem nie chce zawracać mu głowy i zabierać czasu, który spędza z siostrą, chociaż bardzo chciałabym zapytać jak mija mu wieczór. podejrzewam, że znakomicie, ale kontrolne pytanie jest u mnie tradycją. czy wszystko oki? jak jego samopoczucie? i czy jeszcze tu do mnie zajrzy? 


przytulam pieska i szykuje się do spania. 


do jutra 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

too much

Touch