Posty

Wyświetlanie postów z styczeń, 2025

7…

  zablokował mnie, drugi raz to zrobił. żebym nie pisała, żeby nie musiał się tłumaczyć, żeby mieć mnie w dupie?   kurwa zablokował mnie. blokada to dla mnie ostateczność i jeśli zrobi to jeszcze raz, temat jest dla mnie skończony.  do trzech razy sztuka.  mam zamiar z nim jutro porozmawiać, ostatni raz, dojść do jakiegokolwiek porozumienia, nie pozwalając na niszczenie moich granic.  mam dość grania pod jego dyktando, dość udawania, że tak powinno być, ze to jest okej.  nic nie jest okej. nie jeśli ma to tak wyglądać.  nie zaakceptuje blokady, nie zaakceptuje cichych weekendów czy wieczorów. i albo to zrozumie, albo znajdziemy złoty środek, albo niech znika z mojego życia, nie raniąc mnie więcej w ten sposób.  mam go dość z dnia na dzień coraz bardziej. 

6 stycznia

  hej   nie czuję się najlepiej, a nawet mogłabym powiedzieć, że czuję się fatalnie.  gorączka mnie pokonała, a jutro czeka mnie praca, która psychicznie mnie jeszcze dobije.  cały dzień walczyłam ze złamanym sercem, tak bardzo próbuje oswoić się z tym uczuciem.  chciałabym się od tego uwolnić, od tej relacji, od niego, ale boję się go stracić. boję się wstać rano i nie mieć od niego wiadomości, nie radzę sobie gdy nie wiem co on robi. tu nie chodzi o kontrolę nad nim, ale gdy wiem co u niego to jestem spokojna.    odnajduje spokój w nim, gdy on jest, gdy jest między nami dobrze.  a już od dawna nie jest dobrze. są tylko pojedyncze dni, które przypominają mi o tym jak kiedyś było.  tak bardzo tęsknię za tym gdy kiedyś się o mnie martwił. gdy pytał o najdrobniejsze rzeczy, gdy czułam się wyjątkowa.  a dziś nawet nie przejął się moim samopoczuciem. cholernie ciężko żyć ze świadomością, że osoba, którą kochasz nie myśli o tobie. nie martwi ...

5stycznia

  nienawidzę go dzisiaj, nienawidzę tego jak codziennie udowadnia mi, że ma mnie w dupie, jak codziennie mnie ignoruje, a ja muszę to znosić.   jak za każdym razem to ja mam zrozumieć jego, ja mam odpuścić, jak ma być po jego racji. nienawidzę tego wszystkiego.  nienawidzę tego jak teraz źle się przez niego czuję, że nie potrafi wymyślić czegoś, aby znaleźć dla mnie chwili. nienawidzę tego, że on jest szczęśliwy, gdy powinien czuć się w tej chwili tak samo jak ja. nienawidzę tego, że mu w życiu wszystko wychodzi, że wszystko przychodzi mu łatwo, że wszystko mu wybaczają.  nienawidzę tego, że ma lepiej ode mnie, że ma łatwe życie, że ktoś go kocha. nienawidzę i mam ochotę wykrzyczeć mu to wszystko w twarz. próbuje, odpuszczam, czekam. ale ile można?  mam tego dość, jego dość. tego, że gdy mu się zachce bzykać to przychodzi, powie miłe słówka, poudaje dobrego, aby później przez kolejne dni dawać mi poczucie beznadziejnej i niepotrzebnej.  nienawidzę tego jak ...

4.01

  hej dzienniczku.   czuję się dobrze gdy ktoś się mną interesuje. oczywiście najbardziej gdy tym kimś jest ten ktoś. ale dziś widziałam filmik, który idealnie to opisał.  “jak ktoś zawraca na mnie uwagę, jak ktoś jest otwarty na moje emocje, na moje uczucia, to ja mogę sobie spokojnie żyć i doświadczać życia. natomiast w sytuacji kiedy ja nie mam takiej osoby to nie potrafię zdrowo funkcjonować. w sensie zdrowo dla samej siebie. to nie chodzi o to, że nie potrafię się sama sobą zająć, chodzi o takie wewnętrzne poczucie, że ja muszę mieć od kogoś bliskość.” i totalnie się z tym zgadzam. świadomość posiadania w życiu kogoś, kto dba o twoje samopoczucie i zapyta co u ciebie jest dla mnie niesamowicie kojąca. przynosi mi na codzień wiele ulgi, radości, ale też zwykłego spokoju, potwierdzenia, że nie jestem obojętna.  strasznie ciężko jest mieć lękowy styl przywiązania.  — ciekawe co u niego, ja dziś dobrze spędzam dzień, chociaż jak zwykle na służbie, bolą mnie jel...

3 stycznia

  hej dzienniczku.  przyszłam napisać co u mnie. dzień bardzo szybko mi zleciał. pozytywnie lecz z lekkim dystansem do świata. ucieszyłam się widząc go w tej pomarańczowej czapce z cwaniackim uśmieszkiem na twarzy. w jednym momencie chciałam wpaść w jego ramiona i zadać mu cios między żebra. tak profilaktycznie, dla remisu. on w serce, ja w żebra. ostatecznie jedynym rękoczynem był uścisk i buziak. przecież nie będę ukrywać, że na to czekałam.  chciałam z nim porozmawiać, ale nie chce męczyć sobie sama tym głowy, dlatego ostatnio często pozostawiam niektóre sprawy bez dokończenia. mam wrażenie, że może to być oznaka tchórzostwa z mojej strony. kiedyś bym nie odpuściła, a dziś chcę tylko cieszyć się chwilą.  wino z szynszylą odstawiłam na półkę i czeka na wyjątkową okazję.  może któregoś dnia wspólnie je wypijemy? —— zastanawiam się czy kiedykolwiek spotkam kogoś kto mnie pokocha? i nie mówię tu o rodzinie, chociaż co do niektórych też mam wątpliwości.  czy ...

2 stycznia

  cześć dzienniczku, tak dziś pomyślałam, że chciałabym pisać tu coś codziennie. pisać dla siebie, aby wyrzucać z siebie emocje, których nikt wokół mnie nie chce oglądać. wiem, że to przykre, ale powoli uczę się przeżywać to wszystko sama ze sobą. smutek, radość, zawód, ekscytacja. bardzo bym chciała dzielić to z innymi ludźmi, ale tamten rok przekonał mnie, że nikogo to nie interesuje. ludzie odchodzą, a ja będę ze sobą na zawsze. dziś odczuwam mniejszy smutek. wstając rano ujrzałam piękny wschód słońca, dzięki któremu poczułam przypływ optymizmu. przypływ pozytywnych myśli i cień nadziei. nadziei na lepszy dzień. czy taki był? na pewno. mniej o nim myślałam, może mniej bolało, chociaż nadal łapałam się na sprawdzaniu telefonu w poszukiwaniu wiadomości od niego.  nie pisał.  i wiesz, w sumie chciałam dziś od niego odpocząć, ale myśl, że ktoś się tobą interesuje jest niesamowicie kojąca. a tym “kimś” nie może być byle kto.  i mijają kolejne godziny w których dalej ni...

2025

  Hej 2025 Nie planowałam tu wrócić, nie sądziłam, że będę potrzebować znów wyrzucać z siebie emocji, które w sobie duszę. Myślałam, że nauczyłam się panowania nad nimi, że stałam się silniejsza dzięki niektórym sytuacjom, które miały miejsce w 2024 roku.  Ale dziś wracam. Bo dawno nie płakałam tak bardzo jak teraz. Od północy łzy cisną mi się do oczu.  Wiesz, wymarzyłam sobie inne rozpoczęcie roku. Czekałam na najważniejsze dla mnie życzenia. Na kilka szczerych słów od niego, wiedząc, że chociaż na moment o mnie pomyślał w tej magicznej chwili, gdy zegar wybił północ.  Bo ja myślałam tylko o nim, patrząc w niebo i wiedząc, że on patrzy na nie z kimś innym. Tak bardzo chciałabym, aby ktoś mnie zrozumiał, wiedział co czuję i jak beznadziejne jest to uczucie. Mówią, że jaki nowy rok, taki cały rok. Tych przesądów jest mnóstwo, a ja głupia wierzę w każdy po kolei. I teraz też wierzyłam, że gdy dziś go zobaczę to będę szczęśliwa, dlatego tak bardzo mi na tym zależało. Al...