Posty

Wyświetlanie postów z maj, 2024

Niewidzialna

  Zapomniał o mnie? Dziś jest gorsza wersja wczorajszego dnia. Nie odezwał się pierwszy choć czekałam kilka godzin. Nie podjechał na chwilę, choć był niedaleko.   Czy w ogóle czytał to co wczoraj pisałam? Pewnie też nie. Teraz w to wątpię.  I dziś zadaje sobie pytanie - dlaczego tak się zmieniło jego nastawienie do mnie? Tak nagle, o 180°.  Kurcze, no jest mi przykro i nawet tego nie ukrywam. Ale czy jego to obchodzi? Oczywiście, że nie. Więc co mi da to, że powiem mu o moim samopoczuciu? Nic, bo co najwyżej dostanę zjeby i zarzucone zostanie mi powodowanie kłótni.  A ja po prostu nie wiem co zrobiłam. Czym spowodowałam, że rzeczywiście stał się dziś chłodny wobec mnie. Przecież staram się być dobra, wyrozumiała, pomocna. A nagle budzę się w dzień, w którym spotykam się z jego gorszą wersją, którą próbuję w nim uśpić.  Zauważam najmniejszą zmianę zachowania i próbuje ją przypisać sobie, biorąc siebie za powód.  Ale myslę… może naprawdę ma tyle pracy, ż...

Presja pozabiegowa

  Było dobrze, do czasu.   Ostatnie kilka dni spędziłam w większości z uśmiechem na twarzy. Nie przejmowałam się niczym. Wrzuciłam na luz. Wychodziłam z założenia, że będzie co ma być. Jak to mówią - miej wyjebane, a będzie Ci dane. I cóż, chyba zgadzam się z tym powiedzeniem. Jednak nie zawsze potrafię po prostu mieć coś w dupie. A tym bardziej coś, na czym mi zależy. I tak jak przez kilka dni czułam, że jestem totalnie wyluzowana, tak dziś mam spięcie tyłka.  Ale do tego dojdziemy później.  Weekend minął mi całkiem dobrze, chociaż muszę przyznać, że nie byłam bardzo z niego zadowolona biorąc pod uwagę osoby, których zainteresowanie sobą lubię. Bo… prawie go nie było. Ale czasem zęby trzeba zacisnąć. „Przecież nie jestem Twój”  Nie, ale ja jestem Twoja.  Poniedziałek. Zawsze czekam. Nigdy nie wiem czy będzie dobrze, czy zapomni, czy się stęskni. Poniedziałek jest dniem zagadek. Zaczęłam traktować ten dzień jako wyznacznik całego tygodnia. Jeśli poniedziałe...

Kremówka i Jezioro

  I tak minął kolejny dobry dzień… Chcę napisać coś na szybko, nie mam żadnych przemyśleń. Jutro będę mieć wystarczająco dużo czasu, aby nadrobić tych kilka dni, w których się nie odzywałam.  Po prostu jest dobrze. Ze wszystkim dookoła mnie. No może chodzę trochę niewyspana, ale warto, patrząc na to jak dobrze się czuję.  Mężczyzno z Grota Roweckiego - dziękuję.  To w dużej mierze też jego zasługa. Fajnie mieć go obok siebie, od czasu do czasu gdzieś wyskoczyć, poszaleć, poodwalać. Zjeść kremówkę, wykąpać się w jeziorze.  Te dwa dni były niesamowicie zabawne i przyjemne u jego boku. I dziękuję za dostawę wody na działkę, i za kurczaka od babci PHO (oby nam jej nie zamknęli).  Jutro odniosę się do reszty spraw, które wydarzyły się w ostatnich dniach.  Jest dobrze. Słońce zaszło, mogę chwalić. 

Touch

  Szkoda mi, że ostatnio tak mało czasu mamy na tulaski.  Doceniam każdy moment i staram się nie pokazywać, że mi mało, ale… czasem mi mało. Nie tak bardzo bardzo mało, ale tak trochę mało. Tak, że bym chciała te 5 minut więcej. Te 15 minut więcej mizianka, 10 minut więcej buziaczków i 20 minut więcej drzemki będąc wtuleni w siebie. Ale ostatni tydzień był bardzo w pędzie.  I nie proszę o to. Nie wymagam, nie mam nadziei. Bo gdy poproszę, będę tą złą. Tą, której wiecznie mało, co weźmie całą rękę zamiast palca.  I pewnie tak często było. Ale wiem, że nie mogę się tak zachowywać cały czas. Bo gdy będzie chciał to sam mi to wszystko da. Jak to Mery Spolsky śpiewała “Nie bądź zołzą, nie dzwoń sto razy. Sam zadzwoni, ciesz się triumfem.” I cieszę się jak w każdym momencie stania w kolejce, czy czekania, położy się ze mną na te kilka minut. Jak położy łapkę na mojej nodze i pomizia w trakcie jazdy. I uśmiecham się w środku, gdy poczuje jego dotyk. Uwielbiam czułość, uwiel...

Obiad nad wodą

  Kocyk, woda, jedzonko i My.   Dwie zagubione dusze, błąkające się po tym pięknym świecie, nie umiejące zdrowo nikogo kochać i wystarczająco odpuszczać.    Uparte, zwariowane, dla których konsekwencje nie istnieją.  Czasem czuję, że jestem już gotowa iść na przód, bez Niego u boku. Ale wtedy nadchodzi taki moment, w którym ogrom tego świata mnie przytłacza. Przeraża mnie myśl radzenia sobie samej.  Ale czy faktycznie byłabym sama? Pewnie nie. Mam mnóstwo dobrych osób wokół siebie, które by mi pomogły i mnóstwo jeszcze osób poznam. Ale tak bardzo przywiązuje się do ludzi, że po prostu nie chce pozostać w życiu bez Niego.  I nieważne czy to On, czy inna ważna osoba miałaby odejść z mojego życia, nie wyrażam na to zgody. Nigdy. I bardzo ciężko jest mi się pogodzić z taką decyzją.  Dlatego od lat otaczam się tymi samymi ludźmi. I wcale na to nie narzekam. Nie lubię zmian, nie lubię otwierać się przed nowymi osobami. Mam małe grono zaufanych ludzi i t...

Taya i Cisie

  Cześć tu Twoja Myszka Taya. Od pierwszego wpisu dużo się wydarzyło. Były wzloty, upadki, jak w każdej relacji. Przyjacielskiej, rodzinnej czy związkowej. Były dni w których płakałam przez Niego, przez coś innego, albo bez powodu, ale były też dni w których byłam szczęśliwa, zadowolona i uśmiechnięta. Dzięki niemu, ale i też przez coś nie związanego z nim. Statystycznie obstawiałabym 50/50. Oczywiście pragnę, aby więcej było tych dobrych dni, gdzie uśmiech nie schodzi mi z buźki.  Lubię spędzać z Nim czas.  I cholera jasna, zabijcie mnie, ale nie potrafię zmienić zdania. Lubię wsiąść do tej brudnej, niewygodnej ciężarówki i zrobić z nim ten nudny kurs do Częstochowy, bo lubię Jego. I cała ta otoczka tych szczegółów mi w ogóle nie przeszkadza. Bo gdy spędzam ten czas z nim to zapominam o kurzu, którym ubrudzę sobie koszulkę, niewygodnym fotelu, który powoduje ból w plecach czy nudnym krajobrazie trasy po drodze. To nie ma dla mnie żadnego znaczenia. Ale czasem ponarzekać ...