hej nie czuję się najlepiej, a nawet mogłabym powiedzieć, że czuję się fatalnie. gorączka mnie pokonała, a jutro czeka mnie praca, która psychicznie mnie jeszcze dobije. cały dzień walczyłam ze złamanym sercem, tak bardzo próbuje oswoić się z tym uczuciem. chciałabym się od tego uwolnić, od tej relacji, od niego, ale boję się go stracić. boję się wstać rano i nie mieć od niego wiadomości, nie radzę sobie gdy nie wiem co on robi. tu nie chodzi o kontrolę nad nim, ale gdy wiem co u niego to jestem spokojna. odnajduje spokój w nim, gdy on jest, gdy jest między nami dobrze. a już od dawna nie jest dobrze. są tylko pojedyncze dni, które przypominają mi o tym jak kiedyś było. tak bardzo tęsknię za tym gdy kiedyś się o mnie martwił. gdy pytał o najdrobniejsze rzeczy, gdy czułam się wyjątkowa. a dziś nawet nie przejął się moim samopoczuciem. cholernie ciężko żyć ze świadomością, że osoba, którą kochasz nie myśli o tobie. nie martwi ...
I tak minął kolejny dobry dzień… Chcę napisać coś na szybko, nie mam żadnych przemyśleń. Jutro będę mieć wystarczająco dużo czasu, aby nadrobić tych kilka dni, w których się nie odzywałam. Po prostu jest dobrze. Ze wszystkim dookoła mnie. No może chodzę trochę niewyspana, ale warto, patrząc na to jak dobrze się czuję. Mężczyzno z Grota Roweckiego - dziękuję. To w dużej mierze też jego zasługa. Fajnie mieć go obok siebie, od czasu do czasu gdzieś wyskoczyć, poszaleć, poodwalać. Zjeść kremówkę, wykąpać się w jeziorze. Te dwa dni były niesamowicie zabawne i przyjemne u jego boku. I dziękuję za dostawę wody na działkę, i za kurczaka od babci PHO (oby nam jej nie zamknęli). Jutro odniosę się do reszty spraw, które wydarzyły się w ostatnich dniach. Jest dobrze. Słońce zaszło, mogę chwalić.
Hej 2025 Nie planowałam tu wrócić, nie sądziłam, że będę potrzebować znów wyrzucać z siebie emocji, które w sobie duszę. Myślałam, że nauczyłam się panowania nad nimi, że stałam się silniejsza dzięki niektórym sytuacjom, które miały miejsce w 2024 roku. Ale dziś wracam. Bo dawno nie płakałam tak bardzo jak teraz. Od północy łzy cisną mi się do oczu. Wiesz, wymarzyłam sobie inne rozpoczęcie roku. Czekałam na najważniejsze dla mnie życzenia. Na kilka szczerych słów od niego, wiedząc, że chociaż na moment o mnie pomyślał w tej magicznej chwili, gdy zegar wybił północ. Bo ja myślałam tylko o nim, patrząc w niebo i wiedząc, że on patrzy na nie z kimś innym. Tak bardzo chciałabym, aby ktoś mnie zrozumiał, wiedział co czuję i jak beznadziejne jest to uczucie. Mówią, że jaki nowy rok, taki cały rok. Tych przesądów jest mnóstwo, a ja głupia wierzę w każdy po kolei. I teraz też wierzyłam, że gdy dziś go zobaczę to będę szczęśliwa, dlatego tak bardzo mi na tym zależało. Al...
Komentarze
Prześlij komentarz