Kurczak orientalny

 Byłam potrzebna. 


Uwielbiam go karmić, przywozić jedzonko. Kupować mu coś co lubi, aby sprawić mu przyjemność. Mój wskaźnik satysfakcji dobił dziś max. 


Czy może uszczęśliwiać mnie uszczęśliwianie kogoś? Fakt bycia potrzebną? Bo chcianą tak. Ale dla mnie to są dwa różne pojęcia. 


Możesz kogoś chcieć, ale nie musisz potrzebować. I możesz kogoś potrzebować, ale go nie chcieć. 


Tak czy siak, czuję się spełniona. Zaopiekowana. Czułość, bliskość, dotyk. Wszystko dziś zostało spełnione i było naprawdę przyjemnie. No… może lodów mi brakowało. Hehe. Pełno luzu, śmiechu i dobrego samopoczucia. 


Przynajmniej z mojej strony. 


I ciekawe czy uśmiechnie się dziś czytając moje myśli. A jeśli tak to w którym momencie? 


Wczoraj zastanawiałam się, czy to jego mi brak, czy jakiegokolwiek mężczyzny u mojego boku, który da mi tą bliskość.


A dziś zastanawiam się, czy z jakimkolwiek innym czułabym się też tak dobrze jak potrafię przy nim? 


Było fajnie, tak jak sobie mogłam to wyobrazić. A myśl, że jest ze mnie dumny napawa mnie zajebistą motywacja do działania. Jakby kopał mnie w tyłek z każdym krokiem, abym dążyła do przodu. I właśnie takiej motywacji potrzebuje. 


A czy ktoś już wie, kiedy nadejdzie czas na wspólne ochrzczenie (już oficjalnie!) MOJEJ działki? 


Podwójne szczęście. Spełnienie marzenia oraz jego obecność. 


(choć chwilowa to zdecydowanie wystarczająco intensywna)


Czuję spokój.

 Mogę iść spać. 

Już lepiej być dziś nie może. 

Więcej nic nie potrzebuję.

Dziękuję. 


Dobranoc.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

too much

Touch

3 stycznia