Nie zawiedź mnie

 Ubrałem się ładnie… i znów cholera jasna zakuło mnie w pierś. Czasem zastanawiam się czy on nie gra wciąż w tą grę. By mi trochę dopiec, by mnie podrażnić. 


Wczoraj dzień nie skończył się po mojej myśli. Nie doczekałam się tego czego chciałam, ale ładnie to zignorowałam. Chociaż w nocy dwa razy się przebudziłam w poszukiwaniu tego.


Dzisiejszy dzień traktuje obojętnie. Ale zaczynamy jutro nowy tydzień i naprawdę liczę na fajnie spędzony z nim czas. Ale pozostawiam to jemu. Do jego propozycji, do jego planowania. 


Nie chce się narzucać pytaniami czy mnie gdzieś weźmie ze sobą lub gdzie będzie jeździł. Jeśli będzie chciał to sam mi to zaproponuje lub sam mnie zapyta o buziaka po pracy. 


Wie o tym idealnie, że ja tylko czekam na to z jego strony, gdy mam wolny, niezaplanowany czas. Że lubię z nim jeździć, rozmawiać, śmiać się. Wie, że tego bardzo chce. 


I chciałabym mu dać wolną rękę. 


Więc proszę, nie zawiedź mnie w tym tygodniu. 


A zmęczenie mówi mi już - idź spać. 

To zmykam. Pa.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

too much

Touch

3 stycznia