Złośliwość
Nie mogłam dziś spać.
Czegoś brakło mi tej nocy. Wierciłam się, sprawdzając telefon w poszukiwaniu tej jednej rzeczy, która by mi to ułatwiła. Czy czytał moje wczorajsze myśli? A jak podobał mu się nasz wczorajszy, wspólny dzień? Nie wiem nic.
Myślę, czekam, sprawdzam.
I złoszczę się dziś od samego rana. Na nią, że tam z nim jest. Że zabiera mi go z każdym kolejnym dniem, momentem spędzonym tam razem. Na niego, że zgodził się tam jechać tylko we dwoje. Co innego wyjazdy w większym gronie, gdy spędzasz czas w ekipie. Gdy nie skupiasz się na jednej osobie.
Bo wspólne wyjazdy są dla mnie intymne. Rozmowy sam na sam, wspólne śniadania, kolacje, obiady. Wspólne planowanie, zwiedzanie, wspólne spanie. To wszystko dla mnie jest oznaką intymności, która dla mnie jest bardzo ważna. I nie chce, by oni jej doświadczali. Staje się zazdrosna, że to przy jej boku, on poznaje ten cały piękny świat. A przecież wiem, że nie mam nic do gadania.
Męczy mnie myśl, że ona, wykorzystując go, nie szanując, nie dbając o niego, jest tam z nim. Mając gdzieś jego potrzeby, patrząc tylko na swój czubek nosa, ma prawo przebywać tam u jego boku. To przecież było moje miejsce. Nam było pisane zwiedzać świat razem, intymnie, we dwójkę, w tajemnicy przed wszystkimi. Byliśmy najlepszymi kompanami podróży.
Czy to źle, że czuję do niej nienawiść? Może, ale jako kobieta potrafię bardzo dobrze czytać intencje innych kobiet. I wiem, że ona jest dla niego najbardziej beznadziejnym wyborem jaki mógł podjąć w życiu. Jest niepasującym elementem tej układanki.
I wiem, że toksyczne to będzie mówiąc, że chce, aby się pokłócili, aby nie odzywali się do siebie. Ale mam dziś wielkie nerwy. I nie chce by spędzali tego wyjazdu razem. Najlepszym dla mnie by były ich fochy i denerwowanie się na siebie. Aby będąc tam razem, byli osobno. Wtedy bym była tu spokojna. Bo z każdym dniem obawiam się, że on zostawi mnie dla kogoś, komu jest niepotrzebny i kto go nie docenia. Że zostanie zmanipulowany przez osobę widzącą w nim nic więcej jak bankomat.
Piszę to wszystko w złości. Ogromnej. A przez moje humorki, wszyscy ludzie wokół mnie obrywają, niczemu nie będąc winni. Nieświadomie wyżywam się na innych, przez złość na nią. Przez jej obecność. Nie potrafię tego zaakceptować. Mimo, że wiem na co się pisałam i z czym to się miało wiązać, ona nie jest w tej chwili ani odpowiednią osobą, ani na odpowiednim miejscu.
A ja jestem samolubna.
I nie chce oddawać go w jej ręce. One nie potrafią o niego zadbać.
I zastanawiam się, czy on jest tam szczęśliwy u jej boku? Czy cieszy się z jej obecności tam, jak kiedyś z mojej? Czy to z nią chce to wszystko poznawać? Czy robi jej zdjęcia by uchwycić moment, tak jak mi zawsze robił? Czy stara się dla niej? Drażni mnie to co moja głowa potrafi w tej chwili wymyślić. Chcę o tym zapomnieć, wyłączyć się. Nie chcę o nich myśleć, nie chcę żeby ona tam była. Marzę o bilecie powrotnym dla niej, a jemu życzę, aby zwiedził jak najwięcej, jak najlepiej spędził czas, ale bez jej obecności. By wykorzystał okazję w stu procentach, by spełniał marzenia. Ale nie gdy ona jest tego świadkiem.
To nie wyjazd jest moim problemem, a ona. Cieszę się z jego możliwości, że ma szansę zobaczenia nowych rzeczy, zwiedzania, rozwijania się, ale ona zaburza we mnie chęć pokazania mu tego.
Jestem dzisiaj okropnie złośliwa. Zdaję sobie z tego sprawę, ale dla nikogo ta sytuacja w której się teraz znajduje nie byłaby łatwa do opanowania. I nie odzywam się do niego bo wiem, że powiem mu za dużo, coś czego będę żałować. A z drugiej strony jest mi strasznie przykro bo wczoraj miałam nadzieję, że będzie tu ze mną wirtualnie. Że nie zapomni o mnie. A po prostu znów go dla mnie nie ma. Sama napoiłam się nadzieją.
I bardzo bym chciała opowiedzieć mu jak mi minął dzisiejszy dzień. Co załatwiłam, w czym zawiodłam. Gdzie byłam, co mi się udało, a co nie. Podzielić się z nim moimi planami na kolejne dni. Ale nie wiem co zaboli mnie bardziej. Fakt, że o to nie zapyta? Czy fakt, że gdy mu o tym powiem, zignoruje to?
I wybieram ciszę… bo przecież gdyby chciał to by pisał, prawda?
Więc siedzę tu czekam, aż przypomni sobie o mnie.
I liczę na to, że minie mi złość, a budząc się jutro zastanę już poniedziałek.
(6…)
Komentarze
Prześlij komentarz