Love, love, love…
puść sobie tą playlistę w tle, do czytania
Miłość.
Czym właściwie jest miłość?
Chyba każdy inaczej ją postrzega. Każdy inaczej ją okazuje. Często zdarza się tak, że kochamy niewłaściwe osoby. Albo, że nasza miłość jest nieodwzajemniona. To również spotkało mnie. Kilka lat temu myślałam, że kogoś pokochałam. Płakałam za nim, gdy nasze drogi się rozchodziły, ale nigdy nie przyznałam mu się do tych uczuć. A z biegiem czasu wiem, że to wcale nie była miłość, bo kilka lat później poznałam kogoś, o kim bym nie pomyślała, że obdarzę go tym uczuciem. Silnym, cholernie bolącym, ale również momentami bardzo pięknym uczuciem.
Był starszy, zajęty. Już od początku brzmi żałośnie. Ale pokazał mi najpiękniejszy świat. Poznałam go w najmniej oczekiwanym momencie. Najgorszym czasie w moim życiu, gdy wyglądałam najgorzej, gdy relacje z ojcem były złe, gdy moja była przyjaciółka zabrała mi chłopaka, którego myślałam, że na tamten czas kochałam. Straciłam ich oboje, straciłam zaufanie. Czułam się źle sama ze sobą. I pewnego dnia pojawił się on. Szczerze? Miał być chwilową przygodą, którą zapamiętam do końca życia. Wakacyjnym, przelotnym romansem. Planowałam dwa, góra trzy spotkania, a później chciałam zniknąć jak gdyby nigdy mnie nie spotkał.
Nie sądziłam, że znajdziemy wspólny język, że będziemy tak dobrze się dogadywać, że będzie mnie rozumiał jak nikt inny. Że stanie się moją ulubioną osobą. Że będzie moją bezpieczną przystanią, najbardziej komfortową osobą, bratnią duszą. Że stanie się dla mnie kimś, kogo zawsze w życiu potrzebowałam.
Pamiętam jak bardzo cieszyłam się na jego widok. Jak cieszyłam się, gdy proponował mi kolejne spotkania, zabierał mnie wszędzie ze sobą, jak pisał, interesował się, dbał o mnie, chciał dla mnie jak najlepiej i bronił mnie przed złem tego świata. Był moim najpiękniejszym kwiatem, o którego chciałam dbać, codziennie podlewać. Chciałam dawać mu wszystko, wspierać go, czekać na niego.
I pewnego dnia, poznając go coraz lepiej, dowiadując się o nim coraz więcej, poczułam ukłucie w sercu gdy go nie zobaczyłam. Tęsknota. I wtedy już wiedziałam, że nie chce, aby kiedykolwiek stała mu się krzywda. Że chce sprawiać, aby był najszczęśliwszy na świecie, chcę być dla niego powodem tego szczęścia. Chciałam dawać mu wszystko co najlepsze, nawet kosztem siebie i swojego komfortu.
A miał być tylko chwilowym romansem, co?
I nie żałuję, że pokochałam wtedy tego człowieka. Bo cieszę się, że mógł poczuć czym tak naprawdę jest miłość. Bo teraz nie mam wątpliwości, że to było właśnie to uczucie. Mam nadzieję, że mogłam spowodować w nim szczęście, sprawić, aby czuł się bezpiecznie, aby czuł się zaopiekowany. Dałam mu to wszystko o czym ja do tej pory marzę.
Więc czym dla mnie jest miłość?
Śpiewem ptaków o poranku, przy myśli o nim. Powolnym uśmiechem na ustach, gdy gdzieś usłyszysz jego imię. Gdy stoisz w kolejce przy kasie i widzisz jego ulubiony batonik więc kupujesz go z myślą o nim, dla niego. Gdy wstajesz rano i nie możesz doczekać się wiadomości od niego, albo gdy wieczorem nie możesz usnąć, nie widząc od niego dobranoc. Gdy przytrafia Ci się coś, a Ty chcesz podzielić się z nim tą sytuacją. Gdy chcesz opowiedzieć mu o każdym szczególe swojego dnia. Gdy martwisz się czy bezpiecznie dojechał na miejsce. Gdy pytasz się czy jest głodny, czy na pewno jest mu ciepło. Gdy pytasz jak się czuje. Gdy robiąc wam kanapki, dla niego starasz się bardziej. Gdy kupując w sklepie dwie słodkie bułki, jemu dasz tą ładniejszą. Wybierzesz dla niego najpiękniejsze truskawki. A gdy skończy jeść pierwszy, spytasz czy nie chce zjeść Twojego, nie dlatego, że się najadłeś, a dlatego, aby to on na pewno był najedzony. Gdy pamiętasz każdy szczegół tego co Ci powiedział. Gdy z myślą o nim kupujesz bajaderkę, muszyniankę czy kokosowe słodycze. Gdy idąc na zakupy, najpierw zahaczasz o dział męski, aby znaleźć coś dla niego. Gdy sprawianie jemu szczęścia, zaczęło uszczęśliwiać Ciebie.
Gdy każdy dzień w którym go nie widzisz, powoduje w Tobie smutek. Gdy odsuwasz się od niego bo widzisz, że już dłużej nie jesteś dla niego kimś ważnym. Gdy akceptujesz wszystkie okropne słowa, które wypowiedział w Twoja stronę, byle dalej trwał przy Tobie. Gdy wybaczasz mu złe zachowania, aby nie odszedł. Gdy kolejny raz pokazuje Ci, że już Cię nie potrzebuje, a Ty po cichu dalej chcesz o niego dbać, dawać mu się z siebie wszystko, przywieźć obiad, wysłuchać. Gdy po tym wszystkim nadal chcesz go przytulać, siedzieć przy nim, nawet w ciszy. Gdy tłumaczysz każde jego nieodpowiednie zachowania złością. Gdy dalej próbujesz dostrzec w nim tą dobroć, która zawsze za sobą niósł. Gdy zaczynasz przepraszać go za swoje uczucia, a przecież za miłość nikt nie powinien przepraszać…
Tak dla mnie wygląda miłość. Jej dobra i zła strona.
Nigdy nie chciałam mieć Go tylko dla siebie. Ale stało się. Uczuć nie da się oszukać. Nikt z nas nie chciał do tego dopuścić, ale pokochałam go. Bezinteresownie. I już dawno nauczyłam się z tym żyć. Ale nigdy nie wyobrażałam sobie życia z nim, wspólnego domu, czy czegokolwiek co z tym się wiąże. Po prostu chciałam, aby był czasem obok mnie. Troszczył się, pytał, rozmawiał ze mną. By był tą moją bezpieczną przystanią do której mogę uciec w razie problemów. By pomagał mi w dorosłych obowiązkach, by swoim uśmiechem rozświetlał mi drogę. Pchał w przód i nie pozwolił mi spaść w przepaść. Byśmy mogli wyczekiwać spotkań, widywać się gdy tylko mamy taką możliwość. Czekać na siebie, cieszyć się, spędzać wspólnie wolny czas. Bym mogła czuć, że nie jestem dla niego obojętna, a że jestem dla niego kimś, do kogo chciałby uciec od codziennych problemów. By żył swoim życiem, a ja stanowiła najlepszy dodatek do niego, po cichu, skrycie go kochając.
A zamiast tego stałam się problemem. Kimś, kogo zaczyna unikać.
I wiem, że nie pozwolę sobie już nigdy pokochać kogokolwiek innego. Nie pozwolę sobie na oddanie się komuś w stu procentach. Nie dam nikomu swojego serca. Zamknę je w skrzynce, przywiąże kamień i wrzucę do najgłębszego jeziora. Aby nikt nigdy więcej nie dostał ode mnie uczucia miłości. Bo mimo, że jest najpiękniejszym uczuciem na świecie to nie pozwolę sobie na to, aby znów stał się dla mnie najbardziej bolesnym.
Nie żałuję, że moje serce wybrało jego. Cieszę się, że sam mógł na swojej skórze poczuć jak to jest być kochanym. I chciałabym, aby pamiętał, że zawsze tak będzie.
A może i mi kiedyś też będzie dane to od kogoś poczuć.
Komentarze
Prześlij komentarz