Mam dość
Wiesz, że go nie ma?
Cały dzień czekam, aż się do mnie odezwie. Sprawdzam co chwilę telefon w poszukiwaniu powiadomienia od niego. Od kilku dni czekam na “dobranoc” z jego strony. Nie śpię dobrze. Po prostu jest źle i tyle.
Z godziny na godzinę utwierdzam się w tym, że zabawił się, wziął mnie w momencie kiedy sobie o mnie przypomniał, a teraz go nie ma. Wziął ode mnie całe dobro, bo nie uzyskał go z innego źródła. A teraz tak po prostu, z łatwością mnie odrzucił od siebie. Z dnia na dzień zapomniał, nie zainteresował się niczym. Po prostu nic. Czuję się potraktowana jak nikt, kto mógłby być ważny. Potraktował mnie jak nic nie wartą osobę i nie umiem dziś zmienić zdania. Nie chce mu nawet tego próbować wybaczyć.
W ciągu tych 3,5 roku, mieliśmy tylko dwa dni, gdzie się nie odezwaliśmy do siebie nawet słowem. Dziś chyba będzie trzeci taki dzień.
I walczę ze sobą, aby nie napisać do niego. Nie mogę kolejny raz pokazać mu, że to ja przegram. Nie mogę się znowu upokorzyć, narzucać się mu, gdy on po prostu mnie nie chce. I nie ma na to innego wytłumaczenia.
I tak, płaczę sobie co jakiś czas. Już chyba nie ze smutku, a z bezsilności. Z tego, że znowu się na nim zawiodłam. Ale nie jestem zaskoczona bo sama dawałam mu dziesiątki “drugich” szans.
Cóż, dziś też nie wyślę mu linku do swoich myśli. Przecież widzę, że nawet tego nie czyta. A jeśli czyta, to wykorzystuje to wszystko przeciwko mnie. Bo przecież pisze tu wprost co czuje, co robi źle, a on tylko pogarsza sytuację. Nie robi nic ku dobremu.
W tej chwili nienawidzę go za to jak mnie traktuje. Jak bawi się mną, jak owija mnie wokół palca. Że czuję się przez niego tak cholernie źle. I boję się, że gdy do mnie napiszę to ja pęknę i polecę do niego choćby przede mną było milion przeszkód. Jestem żałosna, ale pokonałabym je wszystkie, byle się do niego dostać, a tak bardzo nie chce. Chcę mu pokazać, udowodnić to jak bardzo mnie zranił. Znowu. Jak bardzo znów mnie zawiódł. Jestem na niego zła i nie mogę w tym momencie odpuścić. Bo zawsze to ja odpuszczam. Zawsze to ja wybaczam. To ja przepraszam go, za jego błędy.
Już dość.
Komentarze
Prześlij komentarz