2025
Hej 2025
Nie planowałam tu wrócić, nie sądziłam, że będę potrzebować znów wyrzucać z siebie emocji, które w sobie duszę. Myślałam, że nauczyłam się panowania nad nimi, że stałam się silniejsza dzięki niektórym sytuacjom, które miały miejsce w 2024 roku.
Ale dziś wracam. Bo dawno nie płakałam tak bardzo jak teraz. Od północy łzy cisną mi się do oczu.
Wiesz, wymarzyłam sobie inne rozpoczęcie roku. Czekałam na najważniejsze dla mnie życzenia. Na kilka szczerych słów od niego, wiedząc, że chociaż na moment o mnie pomyślał w tej magicznej chwili, gdy zegar wybił północ.
Bo ja myślałam tylko o nim, patrząc w niebo i wiedząc, że on patrzy na nie z kimś innym. Tak bardzo chciałabym, aby ktoś mnie zrozumiał, wiedział co czuję i jak beznadziejne jest to uczucie.
Mówią, że jaki nowy rok, taki cały rok. Tych przesądów jest mnóstwo, a ja głupia wierzę w każdy po kolei. I teraz też wierzyłam, że gdy dziś go zobaczę to będę szczęśliwa, dlatego tak bardzo mi na tym zależało.
Ale w zamian za to, widocznie czeka mnie kolejny rok płaczu. Serce boli mnie cholernie bardzo. Czuję jakby ktoś ściskał je, nakłuwał, zgniatał i rzucał nim o ścianę. Ten nieprzyjemny ścisk w brzuchu, a do tego pęka mi głowa.
Cieszę się jedynie z tego, że nikt nie musi oglądać mnie w takim stanie. Że nauczyłam się płakać bezgłośnie, tłumiąc w sobie krzyk, który momentami chciałabym wydusić. Ale nie chce pytań. Nie chce się tłumaczyć z tego co czuję, dlaczego płaczę. Bo co ja powiem?
Dlatego zamknięta w swoich czterech ścianach, płacze cały pierwszy dzień roku, który miał być wyjątkowy.
Prócz tego, po powrocie do domu zastałam pijanego ojca, który obiecywał milion razy poprawę. Dlaczego mężczyźni muszą mnie tak bardzo zawodzić? Dlaczego kurwa jesteście tak beznadziejni?!
Tak bardzo chciałabym być znów silna.
Komentarze
Prześlij komentarz