4.01

 hej dzienniczku. 


czuję się dobrze gdy ktoś się mną interesuje. oczywiście najbardziej gdy tym kimś jest ten ktoś. ale dziś widziałam filmik, który idealnie to opisał. 



“jak ktoś zawraca na mnie uwagę, jak ktoś jest otwarty na moje emocje, na moje uczucia, to ja mogę sobie spokojnie żyć i doświadczać życia. natomiast w sytuacji kiedy ja nie mam takiej osoby to nie potrafię zdrowo funkcjonować. w sensie zdrowo dla samej siebie. to nie chodzi o to, że nie potrafię się sama sobą zająć, chodzi o takie wewnętrzne poczucie, że ja muszę mieć od kogoś bliskość.”


i totalnie się z tym zgadzam. świadomość posiadania w życiu kogoś, kto dba o twoje samopoczucie i zapyta co u ciebie jest dla mnie niesamowicie kojąca. przynosi mi na codzień wiele ulgi, radości, ale też zwykłego spokoju, potwierdzenia, że nie jestem obojętna. 


strasznie ciężko jest mieć lękowy styl przywiązania. 



ciekawe co u niego, ja dziś dobrze spędzam dzień, chociaż jak zwykle na służbie, bolą mnie jelitka. 


kto wymyślił tak małe kibelki w tak bliskiej odległości od pomieszczeń wspólnych, na dodatek z dziurą na dole drzwi?! przecież to nie ma żadnego komfortu. 


ciekawe co on dziś jadł, jak się czuje i czy wszystko poszło po jego myśli? 


często o tym myślę, ale nie chce truć mu dupy. choć męczy mnie czekanie na to, aż się odezwie to staram się być cierpliwa. 


do jutra.

tęsknię za dobranoc.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

too much

Touch

3 stycznia