Nie mam czasu dziś nic tu pisać. Nawet nie wiem o czym mogłabym wspomnieć. O tym, że kolejny dzień mija, a ja nadal potrzebuje jego bliskości? Potrzebuje zbliżenia. Pocałunków, dotyku, namiętności. Chcę przeleżeć z nim cały dzień. Dzień tylko dla nas. W swoich ramionach, gdzie nasze ciała dotykają tylko siebie nawzajem. Czuję ogromny brak czułości, seksu. Chce utopić się między jego barkami, zaciągnąć się zapachem jego ciała, zamknąć oczy i cieszyć się chwilą. Czuć mizianie po ręce, nodze. Dłoń na swojej piersi, podgryzanie, pocałunki na szyi. Być wypełniona nim, pomału, namiętnie… i chodzę tak nakręcona od wczoraj. Przebieram nogami, a myśli w głowie na ten temat tylko nabierają rozmiarów. A jego nie ma. I marzę o tym, aby tu przyjechał. Porwał mnie, dał mi chwilę przyjemności i szczęścia. …nie mam czasu dziś napisać więcej. Po prostu mi go do cholery brakuje. Jego, czy bliskości drugiego mężczyzny?