Posty

hmmmm

  To był fajny dzień. Dziękuję.  

Daj mi uśmiech

  Czuję dziś smutek. Nieduży . Taki pojawiający się chwilowo.   Czuję się tym problemem. Czuję, że zawodzę i, że jestem męczącą wszystkich osobą. Mam ochotę zamknąć się w sobie i z nikim już nie rozmawiać do końca dnia. Schować się w kącie, przykryć kocem i zamknąć drzwi na tysiąc zamków.  Czuję się negatywnie oceniania, mimo, że nic takiego się nie stało. Nic dziś nie idzie po mojej myśli. Dodatkowo boli mnie ta cholerna noga.  Potrzebuje jakiejś uwagi, dobrych słów, które podniosą mnie na duchu. Nie wiem dlaczego odczuwam takie przygnębienie. Nie mam nawet dobrego powodu. Przyszło samo. Oby samo poszło.  On? Co ja mogę powiedzieć. Nie chciał to nie pytał, nie proponował. Muszę się nauczyć tego raz na zawsze. Przyjąć na klatę to, że nie jestem już tak samo chętnie, mile widziana. Że woli sam zwiedzić trochę świata. I to jest okej, ludzie się zmieniają. Ale moje ego nie potrafi sobie z tym poradzić.  Może kiedyś serce to zrozumie.  Ale na pewno ma...

Nie zawiedź mnie

  Ubrałem się ładnie… i znów cholera jasna zakuło mnie w pierś. Czasem zastanawiam się czy on nie gra wciąż w tą grę. By mi trochę dopiec, by mnie podrażnić.   Wczoraj dzień nie skończył się po mojej myśli. Nie doczekałam się tego czego chciałam, ale ładnie to zignorowałam. Chociaż w nocy dwa razy się przebudziłam w poszukiwaniu tego. Dzisiejszy dzień traktuje obojętnie. Ale zaczynamy jutro nowy tydzień i naprawdę liczę na fajnie spędzony z nim czas. Ale pozostawiam to jemu. Do jego propozycji, do jego planowania.  Nie chce się narzucać pytaniami czy mnie gdzieś weźmie ze sobą lub gdzie będzie jeździł. Jeśli będzie chciał to sam mi to zaproponuje lub sam mnie zapyta o buziaka po pracy.  Wie o tym idealnie, że ja tylko czekam na to z jego strony, gdy mam wolny, niezaplanowany czas. Że lubię z nim jeździć, rozmawiać, śmiać się. Wie, że tego bardzo chce.   I chciałabym mu dać wolną rękę.  Więc proszę, nie zawiedź mnie w tym tygodniu.   A zmęczenie mówi mi...

Dumna, Stonko.

  Jestem z niego dumna. Że super poradził sobie na biegu, wierzyłam w to, że mu się uda bo znam jego siły. Żałuję trochę, że nie mogłam tam być i oglądać jego poczynań, ale myślami byłam z nim i kibicowałam mu.   Coś o mnie?  Zaliczyłam rower, drzemkę, basen. Nic nadzwyczajnego. Trochę rzeczy sobie przemyślałam, pozbyłam się wczorajszego uczucia dyskomfortu. Staram się nie myśleć o niczym negatywnie, aby złej energii na siebie nie ściągnąć.  Chcę cieszyć się tym co aktualnie mam i liczyć na to, że to zostanie jak najdłużej. Że uda nam się nie kłócić i znajdywać złoty środek. A dodatkowo, że będziemy potrafili rozmawiać o swoich problemach, zastrzeżeniach co do siebie wzajemnie i potrafili być dla siebie wyrozumiali. Żeby raz na zawsze wyzbyć się niepotrzebnej złośliwości w nas siedzącej.  Bo oboje jesteśmy toksykami. Oboje mamy narcystyczne mechanizmy, jesteśmy uparci i chamscy. A do tego strasznie złośliwi.  Czuję się dobrze. Siedzę tu i czasem pomyślę co ...

Obcy mąż

  Minął kolejny dzień, który był wyjątkowo świetny. Tylko… jedno mi siedzi w głowie. Przez ostatni czas byliśmy dla siebie okropni. Padały różne wyzwiska, musiałam się prosić o każdą minutę, o wyjazdy do pracy, nie wspominając o jakimkolwiek wyjściu poza nią.   To wszystko powodowało we mnie smutek. Czułam się nieatrakcyjna. Jak odrzutek, który już dłużej nie jest mu potrzebny. Znudzona zabawka, rzucona w kąt.  I nie chce nic zapeszać. Mówią, aby nie chwalić dnia przed zachodem słońca. Ale wczorajszy już minął, to chyba mogę?  Zacznę od tego, że w trakcie wczorajszego dnia czułam się super. Rano pozałatwiałam swoje sprawy, później odwiedziliśmy plażę. Mogliśmy w spokoju poleżeć razem i przegadać trochę sytuacji. Cały wieczór spędziłam u jego boku w aucie, a na koniec wybraliśmy się na jedzenie, którego wtedy już totalnie się nie spodziewałam. Pełno śmiechu, dobrej zabawy, śpiewania piosenek. Zupełne przeciwieństwo tego przez co ostatnio przechodziliśmy.  I znają...

Kurczak orientalny

  Byłam potrzebna.   Uwielbiam go karmić, przywozić jedzonko. Kupować mu coś co lubi, aby sprawić mu przyjemność. Mój wskaźnik satysfakcji dobił dziś max.  Czy może uszczęśliwiać mnie uszczęśliwianie kogoś? Fakt bycia potrzebną? Bo chcianą tak. Ale dla mnie to są dwa różne pojęcia.  Możesz kogoś chcieć, ale nie musisz potrzebować. I możesz kogoś potrzebować, ale go nie chcieć.  Tak czy siak, czuję się spełniona. Zaopiekowana. Czułość, bliskość, dotyk. Wszystko dziś zostało spełnione i było naprawdę przyjemnie. No… może lodów mi brakowało. Hehe. Pełno luzu, śmiechu i dobrego samopoczucia.  Przynajmniej z mojej strony.  I ciekawe czy uśmiechnie się dziś czytając moje myśli. A jeśli tak to w którym momencie?  Wczoraj zastanawiałam się, czy to jego mi brak, czy jakiegokolwiek mężczyzny u mojego boku, który da mi tą bliskość. A dziś zastanawiam się, czy z jakimkolwiek innym czułabym się też tak dobrze jak potrafię przy nim?  Było fajnie, tak jak s...

On powoduje braki

  Nie mam czasu dziś nic tu pisać. Nawet nie wiem o czym mogłabym wspomnieć. O tym, że kolejny dzień mija, a ja nadal potrzebuje jego bliskości? Potrzebuje zbliżenia. Pocałunków, dotyku, namiętności.  Chcę przeleżeć z nim cały dzień. Dzień tylko dla nas. W swoich ramionach, gdzie nasze ciała dotykają tylko siebie nawzajem. Czuję ogromny brak czułości, seksu. Chce utopić się między jego barkami, zaciągnąć się zapachem jego ciała, zamknąć oczy i cieszyć się chwilą.  Czuć mizianie po ręce, nodze. Dłoń na swojej piersi, podgryzanie, pocałunki na szyi. Być wypełniona nim, pomału, namiętnie… i chodzę tak nakręcona od wczoraj. Przebieram nogami, a myśli w głowie na ten temat tylko nabierają rozmiarów.  A jego nie ma.  I marzę o tym, aby tu przyjechał. Porwał mnie, dał mi chwilę przyjemności i szczęścia. …nie mam czasu dziś napisać więcej. Po prostu mi go do cholery brakuje.  Jego, czy bliskości drugiego mężczyzny?